• Wpisów:1
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 22:48
  • Licznik odwiedzin:1 867 / 770 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jak zwykle usiadłam w ostatniej ławce. Rozpakowałam się jeśli tak można nazwać wyłożenie na ławkę jedynego zeszytu , którego używałam w tym roku szkolnym i długopisu, który i tak prawie nie pisał. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i modląc się o jak najszybsze zakończenie najgorszej lekcji pogrążyłam się w czytaniu najnowszego e-booka. Kiedy powoli zaczęłam zagłębiać się w fabułę poczułam czyjś wzrok na sobie. Podniosłam głowę i w tej samej chwili tego pożałowałam. Moim oczom ukazała się sztuczna, nieumiejętnie pomalowana twarz. Spojrzałam na nią wzrokiem krzyczącym „czego?” a ona tylko uśmiechnęła się sztucznie i pisnęła o kilka decybeli za wysoko:
-Chciałam tu usiąść. Dobrze ci radzę się przesiąść.- byłam pewna że się przesłyszałam. Ta blond dziunia właśnie mi groziła. Na samą myśl o tym co mogłabym z nią zrobić parsknęłam śmiechem.
-To nie jest śmieszne- znowu usłyszałam irytujący głosik
-Dla mnie to jest wręcz komiczne- warknęłam lustrując ją wzrokiem
Wyraźnie speszona otworzyła usta chcąc coś powiedzieć, ale na szczęście moich uszu nie dobiegł żaden dźwięk
-Więc zmykaj ciągnąć fiuty, wypychać cycki czy jakie ty masz tam hobby a ode mnie się odpierdol bo to skończy się dla Ciebie źle.
Kolor jej twarzy zmienił się na czerwony a następnie purpurowy i odeszła mrucząc pod nosem, że mnie zniszczy.
-Lubię „wyzwania”-krzyknęłam w odpowiedzi na jej groźby rysując przy tym wyimaginowany cudzysłów palcami.
Dzwonek oznajmujący koniec lekcji był dla mnie niczym wybawienie. Nie zważając na nic spakowałam swoje rzeczy, założyłam słuchawki i ruszyłam w stronę drzwi. Kiedy byłam tylko o krok od opuszczenia pokoju tortur drogę zagrodziło mi dwóch klasowych „przystojniaków” tak męskich że od początku roku zastanawiałam się czy aby nie są w jakimś „nowoczesnym” związku.. Chciałam ich ominąć, ale ze swoich dwóch chudziutkich ciał stworzyli tak umiejętny mur, że ciężko było się przebić. Patrzyłam na nich najgroźniejszym wzrokiem na jaki było mnie stać, ale to przyniosło skutek odwrotny do zamierzonego, bo jeden z nich zbliżył się do mnie i kierując dłoń w stronę mojej twarzy mruknął:
-Lubie niegrzeczne suczki a ty taka jesteś.
Złapałam jego rękę w locie i jednym zwinnym ruchem kopnęłam go w jego męskość, a raczej w miejsce w którym powinna się znajdować. Chłopak aż jęknął z bólu a ja dumna z siebie opuściłam salę lekcyjną słysząc za sobą jakieś mało wyszukane wyzwiska. Ze szkoły wyszłam niemal z prędkością światła i stojąc przed drzwiami napawałam się promieniami majowego słońca, które przyjemnie obmywało moją twarz. Po jakiejś minucie tego relaxu. Skierowałam się w stronę garaży, które w naszej szkole były kojarzone tylko i wyłącznie z palarnią. Stanęłam z dala od wszystkich, którzy przyszli tu w tym samym celu jak ja
-Czemu jestem tak aspołeczna?- zapytałam sama siebie
-Może czas się uspołecznić- usłyszałam nieznajomy męski głos zza pleców
-A tobie chuj do tego- warknęłam nie myśląc nawet kim jest mój przypadkowy rozmówca
-Kobiecie nie przystoi.- odwróciłam się chcąc sprawdzić komu tak bardzo zależy, żeby mnie zdenerwować i wręcz osłupiałam. Moim oczom ukazał się chłopak, facet tak to sformułowanie lepiej do niego pasowało. Był bardzo wysoki i i niewyobrażalnie umięśniony. „Przejebałaś sobie u jakiegoś kafara, brawo Gabi”- pomyślałam. Nie chciałam pokazać mu swojej słabości to nie było w moim stylu. Złapałam głęboki wdech i nie wypuszczając powietrza z płuc syknęłam:
-Jebie mnie to- próbowałam zabrzmieć groźnie, ale widząc ironiczny uśmiech malujący się na twarzy chłopaka straciłam na to jakąkolwiek nadzieje
-Jebać to ja mogę ciebie- jego głos był tak podniecający, że przez moment naprawdę chciałam rozpatrzyć jego propozycje. Na szczęście trwało to naprawdę krótko, bo kilka sekund po tym jak z jego ust wydobyło się to zdanie spojrzałam mu głęboko w oczy i biorąc duży zamach wycelowałam otwartą dłonią wprost w jego twarz. Z dumą czekałam na dźwięk jaki towarzyszy tej czynności, ale niecały centymetr przed upragnionym celem moją dłoń napotkała przeszkoda.
Zacisk jego ręki na moim nadgarstku sprawiał, że powoli czułam łzy napływające do moich oczu. „Gabryśka nie możesz się rozpłakać”-powtarzałam sobie w myślach. Patrzyłam mu prosto w oczy swoim spojrzeniem próbując mu przekazać, że mimo iż go nie znam już go nienawidzę, a on po prostu się uśmiechał. Nie tak zwyczajnie jego uśmiech był przepełniony dumą z samego siebie. Gapiliśmy się tak na siebie przez dobre dwie minuty. Czekałam na jego reakcje. Byłam gotowa na wszystko, a przez głowę przechodziły mi chyba najczarniejsze scenariusze jakie może sobie wyobrazić siedemnastolatka. Kiedy poczułam, że moja ręka jest już wolna byłam przygotowana do ucieczki, ale kiedy zobaczyłam oczy tego zajebiście przystojnego faceta moje nogi nie przyjęły żadnych impulsów wysyłanych z mózgu. Ciągle stałam i patrzyłam na niego jakby był jakimś muzealnym eksponatem. Kiedy nagle poczułam ogromne ciepłe dłonie w talii. Rozpłynęłam się jak masło na upale i zupełnie straciłam władze nad swoim ciałem. Głośno przełknęłam ślinę a chłopak obserwując moją reakcję na jego dotyk wydawał się być z tego bardzo zadowolony. Kilka sekund w tej pozycji wydawało się trwać wiecznie. Chciałam wziąć oddech, ale nieznajomy uniemożliwił mi to składając namiętny pocałunek na moich ustach. Automatycznie odwzajemniłam pocałunek i tym sposobem nasze języki zaczęły toczyć między sobą zażartą walkę. Mimo, że w tych sprawach byłam, aż nadto obeznana jak na dziewczynę w moim wieku jego usta dawały mi coś czego nie czułam nigdy. Byłam w swoim własnym matriksie. Marzyłam o tym by ta chwila trwała wiecznie, a kiedy wreszcie jego usta oddaliły się od moich poczułam się jak mała dziewczynka, której lód upadł na ziemie. Kilka sekund zajęło mi wracanie na ziemie i o to kilka sekund za długo, bo kiedy oprzytomniałam niesamowity nieznajomy był już kilkadziesiąt metrów ode mnie. Spojrzałam na grupkę ludzi, która obserwowała całe to zajście i chyba pierwszy raz w życiu poczułam się zawstydzona. Nie byłam w stanie wrócić na lekcje, więc od razu skierowałam się w stronę domu.
  • awatar ..::Ingaś::..: Świetne.. Zakochałam się! Czekam na ciąg dalszy :)
  • awatar Pysiok: wow *.* niemoge sie doczekac 2 rozdzialu ;D
  • awatar Diamentowa XD: Świetny początek, podoba mi się Twoje opowiadanie :) Jestem zwolenniczką takich historii, więc z przyjemnością poczytam. I zapraszam do siebie: http://opowiadaniapastel.blogspot.com/ Byłoby miło, gdybyś skomentowała :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›